JEST DOBRZE

Wpisy

  • sobota, 31 grudnia 2011
    • podsumowanie przestrzeni

      By doświadczyć nieobecności czasu, można skoncentrować się na doświadczeniu przestrzeni. Co dobrego stanęło na Waszej drodze? Co nadal Wam towarzyszy?

      W mijającym roku ujrzałem pomarańczowe "Jest dobrze". Trafiło do mnie wraz z wieloma życzliwymi gestami, dużo radości.

      Ale napisałem je wcześniej. A jeszcze wcześniej musiałem przeżywać uniesienia, porażki, rozczarowania, wzloty i smutki. Wysiłek jest dobry i łatwy, szczególnie wtedy, gdy już się potrafi go kochać.

      Klęski i pomyłki, idityzmy i bzdury, sukcesy i pozorne sukcesy - wszystko jest w porządku.

      W szpitalu opowiedziałem grupie, że przez rok mojej własnej terapii, ciężko pracując nad sobą, udało mi się zmienić, może w 5%, może w 3%.

      Rok indywidualnej to podobne osiągnięcie. Mało?

      Wystarczy.

      Gdyby co roku być o 1% mądrzejszym to, uwzględniając tzw. procent składany po siedemdziesięciu latach podwaja się swój kapitał. Kumasz bazę?

      Jedno wcielenie i jesteś dwa razy lepszy. 1%. A gdyby tak co roku zmienić się o 2%? A gdyby tak raz w tygodniu zmienić się o 0,5% :) Keep smiling!

      Jest tyle miejsca! Wszechświat tak nam sprzyja! Wszystkiego dobrego w nowej przestrzeni, która otwiera się przed Tobą właśnie dziś.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „podsumowanie przestrzeni”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      sobota, 31 grudnia 2011 12:37
  • piątek, 30 grudnia 2011
    • nieistniejący ja

      Koniec roku uniemożliwił mi dokończenie wykładu dla A. nt. prostego faktu nieistnienia świata.

      Pamiętam, że pierwszy raz uświadomiłem sobie tę prawdę, gdy byłem w liceum. Szedłem przez mikołowski park i nie rozmyślając o buddyzmie zen (gdyż nie miałem wówczas pojęcia o co chodziło Panu Buddzie) lecz o wiadomościach z fizyki i chemii zdałem sobie sprawę, że tzw. rzeczywistość to przede wszystkim pusta przestrzeń pomiędzy jądrem atomu, a elektronami krążącymi po orbicie. Tuż przy poniemieckim kamiennym obelisku, przekraczając niewielki mostek nie na rzece Kwai dotarło do mnie, że to na co patrzę to w znacznym stopniu po prostu nic.

      Świat kocha pustkę, jest próżnią, czystą, niematerialną energią.

      Oczywiście fizyka kwantowa opisuje to o wiele mniej romantycznie, ale prawda jest prawdą - materia to energia. Brzmi idiotycznie?

      Być może, ale to tylko dlatego, że od dzieciństwa uczysz się rozpoznawać i rozumieć ten świat w diametralnie odmienny sposób.

      Dlatego też gdy z okazji mijającego Starego Roku powtórzę za Eckhartem Tolle i wszystkimi mistykami świata - jest tylko Teraz, czas nie istnieje, to pewnie w najlepszym razie wzruszysz ramionami, w najgorszym uznasz mnie za idiotę. 

      Obie tendencje są słuszne, albowiem ruch to zdrowie, a mój wewnętrzny idiota naprawdę ma się dobrze.

      Wszystkiego dobrego w Nowym, nieistniejącym jak i ten ubiegły, Roku życzy

      kominiarz kawalarz nieistniejący ja, czyli Pan Autor

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „nieistniejący ja”
      Tagi:
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      piątek, 30 grudnia 2011 15:31
  • czwartek, 29 grudnia 2011
  • środa, 28 grudnia 2011
  • wtorek, 27 grudnia 2011
    • californication, soft porno i mądrość Wschodu

      Po godnym przeżyciu Świąt nie pozostaje nam już nic innego jak tylko godne dotrwanie do Sylwestra, a nastepnie wy-godne i po-godne przeżycie następnego Nowego Roku.

      Odkąd przekroczyłem 40. myślę o swoim wieku z radosnym rozbawieniem - tyle lat w takiej śmiesznej powłoce...

      I w dodatku tak szybko minęło...

      Wczoraj widziałem pierwszy raz w życiu "Californication". Film w klimacie pornosu i kina z jakimiś jednak ambicjami; razem wzięte wzbudziło bez wątpienia poważne emocje, ale chyba z przewagą tych negatywnych.

      Bohaterem i producentem filmu jest David (nomen omen) Duchowny, którego główna aktywność polega na zaliczaniu kolejnych, bardziej lub mniej przypadkowych, a przy tym niewątpliwie atrakcyjnych fizycznie i bezpruderyjnych, i niewątpliwie spragnionych jak i on sam seksu, pań. To jest warstwa softporno, a artyzm i tragizm polegają na tym, że film opowiada jednak o poważnej sprawie tzn. pogubieniu i niezaspokojeniu.

      Coś złego stało się z naszą cywilizacją, a raczej trzeba powiedzieć z całym naszym gatunkiem, że nie potrafimy zapewnić sobie przyjemności, radości, spełnienia i zabawy nawet w tak prostej i naturalnej dla całej ożywionej przyrody sprawie jak nieskrępowana kopulacja.

      A dobra wiadomość jest taka, że chociaż ja też mam z tym problem, to od powiedzmy trzydziestu kilku lat nieustannie i kreatywnie pracuję nad jego rozwiązaniem i powiem nieskromnie - z coraz lepszym skutkiem. Ideałem byłoby oczywiście wschodnie podejście wyrażone maksymą:

      "Niczego nie pożądać. Niczego się nie wyrzekać".

      Na razie wystarczyć mi jednak musi:

      - Pożądam, się wyrzekam, mniej narzekam.

      Udanego seksu w nadchodzących dniach i całym Nowym Roku życzę i Wam i sobie, i wszystkim świętym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 grudnia 2011 22:19
  • poniedziałek, 26 grudnia 2011
    • jest dobrze :)

      Święta, bardzo zresztą podobnie do wszystkich pozostałych dni, to dla mnie idealna okazja do najróżniejszych refleksji. Podzielę się kilkoma najzabawniejszymi.

      Po pierwsze, nie po raz pierwszy lecz i nie ostatni zapewne, odkryłem, że jest we mnie od cholery Zła, złości, niechęci, agresji, gniewu, pretensji i wszelkiej innej negatywności.

      Odkryłem także, że coraz więcej we mnie akceptacji tego mojego wewnętrznego syfu i badziewia, i że coraz mi z tą samoakceptacją lepiej.

      Po drugie, wyczytałem u (tu Was pewnie zaskoczę) niejakiego OSHO (Żona mi kupiła kilka sztuk, w tym jedną cegłę wydaną jak Biblia - ponad 1000 stron oshoizmu) między innymi takie piękne zdanie, że wszechświat mi sprzyja, mnie chroni, nie chce mnie zabić, tylko podtrzymuje przecież jakżesz dzielnie moją egzystencję.

      Nigdy wcześniej nie dotarło to do mnie z taką siłą: wszechświat Cię chroni! Życie przez duże "Ż" podtrzymuje Twoje życie przez duże "Ż", które Ty (a raczej Twoje ego) traktujesz jak malutkie, kruche, wiecznie zagrożone życie przez "ż" małe.

      Po trzecie, absolutnie przejedzony i zadziwiony własną nieproduktywnością (postanowiłem się definitywnie zresetować i definitywnie mi się w Święta udało) surfując po internecie natrafiłem na zdanie, że 2500 lat temu mieliśmy jednego Buddę, a teraz mamy po kilku buddów, w każdym większym mieście.

      Fajne, nie?

      Ludzkość zmierza w dobrym kierunku. Mamy Boże Narodzenie o wiele częściej, niż się wydaje teologom i zeświedczconym filozofom.

      Poniżej satsang z Mooji:

      http://www.youtube.com/watch?v=m4Rogqn_K7Q&feature=related

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „jest dobrze :)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 grudnia 2011 20:04
    • tele-kilo-gram

      Cała krew odpłynęła mi do brzuchu. Stop. Nic mądrego nie jestem w stanie wygenerować. Stop. Pomimo spaceru. Stop.

      Stop. Stop. Pozdrawiam Stop bw Stop. Stop. Stop. Stop obrzarstwu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „tele-kilo-gram”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 grudnia 2011 15:58
  • niedziela, 25 grudnia 2011
  • sobota, 24 grudnia 2011
    • jak godnie przeżyć Święta - cz.2

      Przeczytałeś cz.1 i nadal jest źle? Nic się nie martw, poniżej przedstawiamy pakiet ratunkowy.

      Po pierwsze - trzeba dużo jeść. Jedzenie jest bardzo dobre ponieważ:

      a) pozwala czymś się zająć,

      b) nie wypada mówić z pełnymi ustami (pamiętaj o nieustannym zapelnianiu jamy ustnej),

      c) krew odpływa z głowy do żołądka i jelit i wpada się w stan otumanienia lub letargu,

      d) można wygłosić jakąś błyskotliwą uwagę (np. "bardzo smaczne uszka", "pyszny barszcz", "świetne makówki"); konwersacja taka pozwala wprowadzić, a nastepnie podtrzymywać przyjemną, rodzinną atmosferę Świąt (Uwaga! jeśli masz kłopoty z pamięcią możesz zrobić sobie ściągę, ale jeśli jecie makowiec lub kutię, a nie makówki musisz, powtarzamy MUSISZ wprowadzić odpowiednie modyfikacje!)

      Po drugie - trzeba dużo pić. Picie jest bardzo ważne z następujących powodów:

      a) czymś ostatecznie musisz sikać; jeśli nie zapewnisz organizmowi odpowiedniej ilości płynów, nerki nie będą miały czego filtrować i możesz po prostu umrzeć; powtórzmy zatem - pić trzeba,

      b) duża ilość płynów powoduje wypełnianie pęcherza moczowego (lat.vesica urinaria) i po odpowiednim sygnale werbalnym ("przepraszam na chwilę, muszę do ubikacji") pozwala na rozkoszowanie się, chwilową wprawdzie, ale jakżeż przyjemną nieobecnością tzw. osób trzecich,

      Po trzecie - wiadomo, że po jedzeniu każdy prawdziwy Polak wstaje od stołu i wychodzi na papierosa. Palenie jest bardzo praktyczne albowiem:

      a) kto pije i pali ten nie ma robali,

      b) palenie zabija; im więcej palisz, tym większe masz prawdopodobieństwo, iż nie dożyjesz kolejnych Świąt

      c) palenie jest hobby kosztownym; nie tylko masz większą szansę, że umrzesz, ale umrzesz biedniejszy, a to jak powiada Pismo wyraźnie zwiększa szansę na trafienie do nieba (porównaj: "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogacz wejdzie do Królestwa Niebieskiego").

      Czyli jest dobrze. Wesołych Świąt!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „jak godnie przeżyć Święta - cz.2”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2011 11:17
  • piątek, 23 grudnia 2011

Kanał informacyjny


Bartosz Wrona

Opcje Bloxa