JEST DOBRZE

Wpisy

  • poniedziałek, 30 kwietnia 2012
    • promo w Wawie i Kato

      Wydawnictwo „Nowy Horyzont” bardzo serdecznie zaprasza wszystkich Czytelników i wszystkich Potencjalnych Czytelników oraz wszystkich nie mających pewności, czy chcą zostać chociażby tylko Potencjalnymi Czytelnikami na spotkanie promujące kolejną książkę

      Bartosza M. Wrony pt.

       

      „Zmiana radykalna”

       

       Czy interesują Cię sprawy ostateczne?

       Czy wiesz, po co się urodziłeś?

      Czy wiesz, kiedy umrzesz?

      Czy wiesz, jakie numery lotto padną w najbliższym losowaniu?

       

      Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś TAK, to przyjdź koniecznie do:

      Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie na stoisko „NOWEGO HORYZONTU” na Warszawskich Targach Książki 12.05.2012 (sobota) godz 15.00 lub tamże na

      Kanapę Literacką o godz.16.00.

       

      albo/i do

       

       Galerii KATOWICE ZPAF ul. Jana 10 (obok Rynku, III p.) w Katowicach w niedzielę 27 maja 2012 roku godz. 17.10.

       

      Jeśli natomiast choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś NIE, to w ogóle nie wyobrażam sobie, że mogłoby Cię tam nie być!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „promo w Wawie i Kato”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 kwietnia 2012 22:21
  • niedziela, 29 kwietnia 2012
    • niedouczony poucza o optymalnym ciśnięciu (i bez jednej nagiej fotki)

      Idziecie pewnie jutro do pracy lub nie, prawda? Nigdy nie pociągał mnie hazard i dlatego i tym razem wolę uwzględnić te dwie opcje, mając zresztą świadomość, że pewnie i tak nie wyczerpuje to wszystkich możliwości.

      Życie jest bardzo ciekawe.

      I bogate.

      Ja nie idę, nie jadę i nie lecę. Urlop mam.

      W ramach równowagi nie będę się nieoptymalnie cisnął, ale plan optymalnego ciśnięcia się już mam.

      Posłuchajcie, trzeba od siebie wymagać, bo po przekroczeniu pewnej granicy nie czuje się już presji tylko przyjemność, a cała sztuka sprowadza się do tego, żeby cisnąć się mądrze i we właściwym kierunku.

      PS.

      Znowu miałem sen, że pracuję już od lat, a jeszcze nie mam zdanych jakiś egzaminów z medycyny, i w ogóle nic nie umiem, i nie chodziłem na zajęcia i nawet mi się nie chce walczyć, żeby to jakoś poodkręcać i pozaliczać.

      To taki sen, że niedouczony jestem i że niedouczony się przeżywam.

      Pewnie taki już umrę i nie ma dla mnie ratunku :(

      Ale Wy śpijcie dobrze! I udanego startu w nowy tydzień. Pa!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „niedouczony poucza o optymalnym ciśnięciu (i bez jednej nagiej fotki)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 kwietnia 2012 21:51
    • optymalna frustracja

      Wczoraj zdałem sobie sprawę jak bardzo siebie "cisnę", ale... i tu mam nadzieję Was zdziwię, jednocześnie uznałem, że to pchanie jest zarówno nadmierne jak i jednak skuteczne.

      Jak to możliwe?

      Ano tak, że jak zwykle chodzi o właściwe proporcje. O równowagę. Złoty środek. Nieprzeginanie pały.

      Polacy nie czytają prawie wcale, pod względem formalnego i nieformalnego wykształcenia wciąż jesteśmy narodem, co tu dużo ukrywać, prymitywnym, pijemy za dużo alkoholu, jemy zbyt tłusto i zbyt mączno-cukrowo, nie uprawiamy sportów, nie interesujemy się kulturą, zarabiamy za mało, pracujemy za dużo a nasza duchowość jest fasadowa, pełna hipokryzji, pychy i zakłamania... Makabra.

      A jeśli popatrzymy globalnie, to z większością nacji jest podobnie, a w niektórych przypadkach nawet zdecydowanie gorzej.

      Więc ktoś jednak musi ciągnąć ten wózek. Rady na to nie ma. Potrzebna jest jednak marchewka, która nie byłaby wywyższaniem i kij, który nie będzie zbyt bolesny. 

      Czyli znów nic nowego pod słońcem - optymalna frustracja, mierzenie bardzo wysoko i radosna akceptacja własnych i oczywiście tym bardziej cudzych błędów i niedomagań.

      Na ra.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „optymalna frustracja”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 kwietnia 2012 10:57
  • sobota, 28 kwietnia 2012
  • piątek, 27 kwietnia 2012
    • tania książka, tanie książki

      Wbrew moim wcześniejszym zapowiedziom muszę Wam powiedzieć, że "Zmiana radykalna" będzie bardzo tanią książką.

      W ogóle książki są relatywnie dość tanie i ich cena nie jest żadnym problemem.

       

      Popatrzcie na to od takiej strony: ile musisz pracować, by kupić sobie pożądany tytuł?

       

      Pół godziny? Godzinę? Dwie, trzy, dziesięć?

       

      A ile potrzeba czasu, by wyprodukować np. takie "Jest dobrze"?

       

      Trzy wcielenia? 15 lat? 10? :)

       

      Ile trzeba przeczytać, ile przeżyć, ile przemyśleć? Jak długo trzeba siedzieć i pisać? Ile potrzeba wiedzy i zdolności, by złożyć to w całość, poprawić błędy i styl, opracować graficznie, wybrać krój czcionki, zaprojektować okładkę, znaleźć drukarnię, wydać, rozkolportować?

      Każda książka, z której potrafisz sobie coś wziąć jest bardzo tania, jest doskonałą, idealną inwestycją.

       

      Nawet jeśli za profesjonalny podręcznik zapłacisz "stówę", nawet jeśli na popularny poradnik wydasz 50 zeta, nawet jeśli kupisz cokolwiek i wyczytasz z trzystu stron tylko jedno inspirujące zdanie, które będzie Cię kosztowało 25 zł brutto, to popatrz jaka to jest dysproporcja!

      Pracujesz przez godzinę na produkt, którego wytworzenie zajęło wielu ludziom naprawdę masę czasu.

       

      A gdy do tego dodasz jeszcze świadomość, że zarówno czas jak i pieniądze są niczym więcej jak tylko czasami użytecznym, a czasami zabójczym złudzeniem, to będziesz już wiedzieć wszystko, co warto wiedzieć i wtedy pewnie nie będziesz już czytać, bo po co?

      Ale wcześniej warto!

      PS.

      A w blogu jest niemal to samo i jeszcze za darmo! No to to już naprawdę jakieś jaja są!


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „tania książka, tanie książki”
      Tagi:
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      piątek, 27 kwietnia 2012 15:34
    • naturalna nienaturalność

      Ja jeszcze o goliźnie :)

      Konwencja jest wszystkim (lub prawie wszystkim).

      Przecież to czy jesteśmy na basenie w stroju, który więcej odkrywa niż zakrywa, czy bez niego, nie ma samo w sobie żadnego znaczenia, poza potwierdzaniem lub łamaniem pewnych ustalonych lecz zmiennych norm. I już.

      Babka byłaby przecież bardziej seksy, gdyby coś miała na sobie (dokładnie z tego powodu w plemionach afrykańskich starsze kobiety piętnowały młode, które ośmielały się zakrywać piersi, zgodnie z zaleceniami nowej mody wprowadzonej przez białych, podczas gdy tradycja i dobre wychowanie nakazywały przecież jednoznacznie świecić skromnie gołymi cyckami na lewo i prawo).

      Ja w tej saunie siedzę goły, ale przykryty, a większość innych (wbrew zaleceniom zdroworazsądkowo-higienicznym) siedzi w strojach. I wszyscy jesteśmy trochę nienaturalni, nie wyłączając tej pani, która wystąpiła w "stroju zero" jak najbardziej naturze bliskim.

      Dziwna planeta.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „naturalna nienaturalność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      piątek, 27 kwietnia 2012 12:26
  • czwartek, 26 kwietnia 2012
    • naga w saunie i wdzięczność

      Położyłem się w pustej saunie z zamkniętymi oczami. Leżę. Leżę. Ktoś wszedł, powiedziałem "Dzień dobry!", jeszcze trochę poleżałem, otwieram oczy, a tam... goła baba!

      Serio! I to żywa.

      Ale co więcej, proszę zwrócić uwagę jak nieustannie chroni mnie Opatrzność, albowiem w sensie kilogramowo-rocznikowym pani zdecydowanie nie była w moim typie. Tzn. w obu tych kategoriach nadmiar miał charakter, że się tak wyrażę zdecydowanie prorodzinny, antykoncepcyjny, nieswingerski.

      Czyli trzeba powiedzieć - jest zdecydowanie lepiej niż dobrze: nie tylko, że widziałem na żywo nagą kobietę zasłoniętą wielkimi piersiami, ale jeszcze pozostałem wierny małżonce i to zarówno w myśli, mowie, uczynku i zaniedbaniu.

      Taki facet to jest skarb!

      A i na Opatrzność naprawdę nie ma co narzekać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „naga w saunie i wdzięczność”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 kwietnia 2012 22:20
    • przyjąłem mandat, mandat przyjąłem

      Ostatnio pisałem o mandacie i dzisiaj też wątek ten rozwinę.

      Napisałem bowiem, iż "Przyjąłem mandat z pokorą.", ale nie była to oczywiście cała tzw.prawda. Dlaczego? Ponieważ oprócz pokory był tam jeszcze i  nieprzyjemny lęk, i wielkie poczucie krzywdy, i żal przeogromny, no i oczywiście, wymieniana w ostatniej kolejności, ale naprawdę nie najmniej ważna, gigantyczna złość. Wkurw, po prostu.

      No bo jakże to tak?! Mnie, bohatera, prądem?!

      Jeżdżę wolniuteńko, niemal nigdy nie przekraczam dozwolonej prędkości o więcej niż jest to dozwolone (bo o 10 km/h to wolno, prawda?). Zapłaciłem tylko z trzy mandaty w życiu (wszystkie za takie pierdoły jak teraz), punktów karnych mam zero i o piątej nad ranem złapano mnie jak zawracam na kompletnie pustej bocznej ulicy?!

      - Piratów, kurczę, łapać! Złodziei! Bandytów! A nie mnie!

      Ale po chiwli:

      - Screw You! - pomyślałem sobie w obcym języku (pamiętacie Rumcajsa? tam przeklinali po francusku - Sacrebleu! - też paskudnie!) i  nagle pojawiła się refleksja, że czasem przecież łamię przepisy, czasem popełniam błędy, może nawet częściej niż jestem gotów się do tego przyznać? I wdzięczność się pojawiła i pokora tym razem bez lęku powróciła też.

      To nie znaczy, że już się nie złoszczę, czy że nie jest mi przykro. I poczucie niesprawiedliwości i absurdu nadal mam, ale dominuje łagodność.

      Bo skoro jeżdżę uważnie, a mimo to dałem się złapać, to znaczy, że trzeba jeździć jeszcze uważniej. Jeszcze uważniejszym należy po prostu być.

      Tania, chociaż bolesna lekcja. Namaste! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „przyjąłem mandat, mandat przyjąłem”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 kwietnia 2012 17:44
  • środa, 25 kwietnia 2012
    • dobra, zła i idealna, czyli przysłowiowe dwie wiadomości w liczbie trzech

      Rzadko silimy się tutaj na myśli oryginalne, raczej zapożyczamy, cytujemy, przerabiamy lepszych od siebie... Zresztą nie żebyśmy nie mieli ambicji, nie żeby nam się nie chciało... Pracowitość i zapał są, chęci są, ale możliwości niestety nie takie jak u gigantów. Dlatego czasem podając źródło, a czasem absolutnie wręcz przeciwnie posiłkujemy się na prawo i lewo. I tym razem jest podobnie, z ta tylko różnicą, że walniemy autocytat z facebooka, czyli podrobimy sami siebie:

      "mam dwie wiadomości: najpierw ta zła - "Zmiana radykalna" będzie nieco grubsza niż "Jest dobrze" :( czy polski Czytelnik to udźwignie? czy już sama ilość, że przez litość nie wspomnę o ciężarze gatunkowym, nie przytłoczy? nie zdeprymuje? nie przerazi? czarno to widzę :(((
      ale jest też wiadomość dobra - książka będzie subtelnie droższa niż poprzedniczka :) to nie będzie znaczna kwota, już prędzej symboliczne podkreślenie, że sięgamy po towar luksusowy, z wyższej, by nie powiedzieć wprost - najwyższej półki :)))

      a do tego wszystkiego idealna wręcz proporcja ceny do jakości. czyli to jest właściwie trzecia wiadomość. reasumując: jedna zła (dużo tekstu), jedna dobra (droższy, a więc lepszy produkt) i jedna idealna (przecudowne zbalansowanie - każdego stać zarówno finansowo jak i mentalnie). czy ktoś nie chciałby mnie zatrudnić w reklamie lub marketingu?"

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „dobra, zła i idealna, czyli przysłowiowe dwie wiadomości w liczbie trzech”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      środa, 25 kwietnia 2012 23:00
    • 50 na 75

      W ramach nieustającego tańca form i testowania jestdobrzyzmu w praktyce Wszechświat podsunął mi najpierw formę większą, nieco kanciastą, pomalowaną na srebrno-biało-niebiesko.

      Forma ta jechała za mną kawałek, po czym wydała z siebie sygnał dźwiękowy i sygnały świetlne zmuszając mnie do zatrzymania się na poboczu, po czym z formy większej wychynęła chyżo forma mniejsza, mundurowa i wlepiła mi mandat w wysokości 50 złotych polskich za zawrócenie w miejscu niedozwolonym.

      Mało tego Wszechświat ustami pana policjanta pouczył mnie gratisowo o godzinie 5 rano, że:

      - Nie zawsze szybciej znaczy taniej.

      Stwierdzenie to uznałem (w duchu, w duchu oczywiście, nie zdradzając się rzecz jasna werbalnie z odmienną teorią na ten temat) za kompletnie idiotyczne, albowiem istotą pośpiechu jest zazwyczaj chęć zaoszczędzenia czasu, nie pieniędzy, a w tym, konkretnym, moim przypadku nie była to chęć zaoszczędzenia czasu (albowiem przecież dobrze wiem, że nie można zaoszczędzić czegoś, czego nie ma) lecz chęć pójścia spać przed pójściem do pracy.

      Mandat w pokorze przyjąłem i już. 

      A poza tym, dokładnie 75 lat temu, 25 kwietnia 1937 roku, w Pszczynie, urodził się mój Tatuś. I sobie żył, i żył, i żył, a potem spotkał moją mamusię i spłodził mnie.

      Tatusiu, uważam, że to Twoja bardzo udana inkarnacja. Całuję i ściskam, kochający Syn.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      bartoszemwrona
      Czas publikacji:
      środa, 25 kwietnia 2012 22:19

Kanał informacyjny


Bartosz Wrona

Opcje Bloxa